Sens ofiary polskiego żołnierza w bitwie o Monte Cassino

Każda rocznica bitwy o Monte Cassino zmusza do refleksji nad przebiegiem, wyjątkowością, a co za tym idzie, sensem poniesionych ofiar.

Trzeba jednak pamiętać, że wydarzenia historyczne to perspektywa decyzji wielkich przywódców tego świata – Stalina, Churchilla czy Roosevelta. My dzisiaj często zadajemy sobie wielkie pytania o sens wielkich bitew usiłując je oceniać, tymczasem zapominamy, że jest jeszcze druga perspektywa, mniej widoczna, ale jakże ważna – perspektywa przeciętnego żołnierza.

Po II wojnie światowej prawdziwym bohaterem był kombatant spod Lenino, Studzianek, czy walk o Wał Pomorski. Po zmianie ustroju w 1989, nastąpiła rehabilitacja żołnierza polskiego walczącego u boku aliantów, a także wzrost zainteresowania powstaniem warszawskim. Pamiętam jedną z lekcji historii, na której nauczyciel opowiadał historię swojego dziadka – żołnierza armii Andersa. Tego zupełnie prostego szeregowca Wrzesień 1939 roku zastał na Kresach; dostał się do niewoli i przeszedł przez więzienie we Lwowie oraz zniesławiony obóz w Starobielsku. Jego historia zmienia kształt w momencie, gdy pojawia się generał Sikorski, a żołnierze sami ciągną na saniach ciesząc się, że zostaną wyprowadzeni z ZSRR. Opowieść ta, z pewnością jedna z wielu podobnych, jest całkowicie wolna od wielkiej polityki – przegrana wojna w 1939, niewola, wyjście z ZSRR aby pokonać Niemców, aby się zemścić, aby odzyskać wolną ojczyznę.

Polacy walczyli na wszystkich frontach II wojny światowej, od Narwiku, przez pola Francji, niebo Anglii, Atlantyk, Lenino, aż po Normandię i Monte Cassino. Myślę, że 99% żołnierzy biorących udział w tych walkach nie zastanawiało się czy ta walka, czy ta wszechobecna śmierć ma sens, czy ta ofiara krwi przybliży ich ojczyznę do demokracji i wolności, zwłaszcza gdy do polskich granic zbliżała się Armia Radziecka.

Młodzi ludzie, bohaterowie Kamieni na szaniec, którzy mieli tworzyć elitę powojenną, wychowani w duchu patriotyzmu zostali unicestwieni. Co więc zadecydowało? Czy była to manipulacja władz AK, myślę, że odpowiedź jest o wiele prostsza. Oni nie mogli inaczej, nie wyobrażali sobie, że będą bezczynnie patrzeć jak armia niemiecka opuszcza Warszawę, a sowieci przynoszą im tzw. wyzwolenie. Z Monte Cassino było podobnie – bitwa dziesięciu armii – a zwycięstwo przypadło Polakom. Dla wielu wydawać się może, że była to walka poza granicami Polski, walczyliśmy w jednej potężnej armii wielonarodowościowej, więc jaki wpływ miała na wolność Polaków?

Ryzyko podjęte przez dowódców 2. Korpusu było ogromne, bowiem to na nich spoczywała odpowiedzialność za ewentualne niepowodzenie bitwy. To oni podejmowali decyzje, wydawali rozkazy swoim żołnierzom. Przeciętny wojskowy nie orientował się w wielkiej polityce, nie miał pojęcia jaki wpływ na dalsze losy wojny będzie miał wynik bitwy o Rzym.

Polacy pokazali, że są najlepszymi żołnierzami – czy kierowała nimi chęć udowodnienia ZSRR, że Polak potrafi się bić? – nie sądzę. Tego nikt

Emil Czech gra Hejnał Mariacki w zdobytym klasztorze
Emil Czech gra Hejnał Mariacki w zdobytym klasztorze

nie musi udowadniać zwłaszcza żołnierz armii, która została zdradzona przez swoich sojuszników w 1939, która walczyła z dwoma mocarstwami, która walczyła na każdym możliwym froncie. Żołnierz polski nie musi nic udowadniać armii, która jeszcze niedawno była armią okupacyjną, armii, która niemal przegrała z Finlandią, a która bez wsparcia sojuszników otarła się o porażkę. Przeciętni żołnierze nie orientowali się w wielkiej polityce. Dlatego wielu z nich wróciło po wojnie do kraju, dziadek mojego nauczyciela również, bo chciał żyć w wolnej ojczyźnie ze swoją rodziną, nawet jeśli ojczyzna ta była pod wpływem radzieckim.

Kiedy gen. Alexander powiadomił gen. Andersa o decyzjach, jakie zapadły podczas konferencji jałtańskiej polscy żołnierze zorientowali się, że to początek radzieckiej niewoli. Nasuwa się pytanie, czy gdyby żołnierze 2. Korpusu zostali w pełni uświadomieni co do sytuacji politycznej Polski, czy powinni zrezygnować z walki u boku Brytyjczyków i Amerykanów, czy pozostać bierni? Nie! Dla większości z nich to było nie do pomyślenia, aby mieć możliwość walki z okupantem i tego nie zrobić. W tym wypadku uważam, że walka Polaków biorących udział w tej bitwie i wielu innych na różnych frontach II wojny światowej powinna być oceniana sprawiedliwie.

Smutne jest to, że współcześnie pieśni o polskich żołnierzach tworzy nie polski, a szwedzki zespół hardrockowy Sabaton. Polacy pod Monte Cassino „dali Niemcom wycisk”i pokazali jak dobrymi są wojownikami. Najlepszym uzasadnieniem sensu tej bitwy jest pieśń Czerwone maki pod Monte Cassino. Jej tekst został ułożony na kilka godzin przed zdobyciem klasztoru. Autorem był żołnierz z 2. Korpusu – Feliks Konarski.

Prawda o Monte Cassino jest bardzo prosta, a nawet prozaiczna – żołnierz polski, szalony, zażarty, musiał ruszyć na wzgórze klasztorne, aby zabijać wroga, który chował się w nim jak szczur i musiał pomścić krzywdy przez niego wyrządzone. Poszedł bić się za honor, bo od śmierci silniejszy był gniew.

Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Previous Article

Strawińscy, a może...Trawińscy?

Next Article

Historia zapisana na obrazie

Related Posts